Przejdź do treści
Blog podróżniczy ze Słowacji. Od 2013 roku.
Słowacja17 min czytania

Co zobaczyć na Szaryszu: wskazówki Milana Bez Mapy

Spędziłem tydzień na Szaryszu: Zamek Szaryski na wygasłym wulkanie, jaskinia bez elektrycznego światła, kanion Lačnov, kolejka na Lysą i zabytki, które ratują pojedynczy ludzie.

Co zobaczyć na Szaryszu: wskazówki Milana Bez Mapy
Co zobaczyć na Szaryszu: wskazówki Milana Bez Mapy

Szarysz (Šariš) to dużo więcej niż piwo. Spędziłem tu tydzień i wciąż było co odkrywać. Nie pomijaj Zamku Szaryskiego, jaskini Zlá diera pod Lipovcami, kanionu Lačnov i kolei krzesełkowej na Lysą w Górach Czerchowskich (Čergov). Jeśli możesz, dołóż do tej trasy jeszcze Bardejów (Bardejov) i Bardejów-Zdrój.

Najważniejsze faktywedług Milana Bez Mapy
Z lotniska
poleciałem do Koszyc, samochód odebrałem na lotnisku i na Szarysz miałem niecałą godzinę
Ile dni
pięć do siedmiu; miejsca dzieli od 20 do 40 minut jazdy
Gdzie spałem
w nowym hotelu przy dworcu w Preszowie, 30 minut pieszo od centrum; następnym razem wybrałbym nocleg bliżej ulicy Hlavnej
Jaskinia pod Lipovcami
bez elektrycznego światła, świecisz sobie sam, w środku przez cały rok 7°C, zadzwoń wcześniej
Moja wskazówka
kanion Lačnov i jaskinię połączyłem w jeden dzień, parkowałem w Lipovcach przy boisku
Kolejka na Lysą
latem na razie w weekendy, zimą codziennie; pieszo najkrótszą trasą około 45 minut
Spis treści5 rozdziałówUkryjPokaż
  1. 01Co zobaczyć na Szaryszu: moje wskazówki na wyjazd
  2. 02Jak dojechać na Szarysz i ile dni zaplanować na region
  3. Lot do Koszyc i wynajem samochodu na lotnisku w Koszycach
  4. Noclegi na Szaryszu
  5. 03Co zobaczyć na Szaryszu według Milana Bez Mapy
  6. Zamek Szaryski w Wielkim Szaryszu
  7. Dlaczego na Zamku Szaryskim nigdy nie było studni i skąd brano wodę pitną
  8. Zamki Szaryszu połączone światłem
  9. Jaskinia pod Lipovcami
  10. Kanion Lačnov i kładka widokowa Srdiečko: trasa, parking i co zobaczysz po drodze
  11. Źródło mineralne Salvator w Lipovcach
  12. Kolej krzesełkowa na Lysą w Górach Czerchowskich
  13. Góry Czerchowskie z dziećmi: ścieżka edukacyjna
  14. Jazda konna w Górach Czerchowskich
  15. Szlaki w Górach Czerchowskich
  16. Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej
  17. Kim był Ján Lazorík i dlaczego w Krivanach odbywa się festiwal folklorystyczny
  18. Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny
  19. Zamek Kamenica i inne ruiny nad górną Torysą
  20. 04Dlaczego zabytki na Szaryszu ratują pojedynczy ludzie
  21. 05Bardejów i Bardejów-Zdrój

Co zobaczyć na Szaryszu? Zadałem sobie to pytanie przed wyjazdem, a odpowiedź zaskoczyła mnie bardziej, niż się spodziewałem. Szarysz to region, w którym z co drugiego wzgórza patrzą na ciebie ruiny zamku. W jednej wsi, która ma 1300 mieszkańców, stało kiedyś jedenaście dworów jednego rodu. A do pewnej jaskini jeden człowiek budował ścieżkę dojściową przez trzydzieści pięć lat.

A przecież kiedy w Bratysławie mówisz ludziom, że jedziesz na Szarysz, większość myśli tylko o piwie Šariš. Ironia, prawda? Czas to zmienić.

Co zobaczyć na Szaryszu: moje wskazówki na wyjazd

Spędziłem tu najgorętszy tydzień lata i wyjeżdżałem z jednym zdaniem w głowie, które pasuje do całego regionu. Na Szaryszu zabytki ratują konkretni ludzie. Gmina, która kupiła dwór, choć wiedziała, że nie ma pieniędzy na dokończenie remontu. Grotołaz, który poświęcił swojej jaskini pół życia.

Kobieta, która wróciła ze Szwajcarii do ruiny po dziadkach. Rodzina, która znowu uruchomiła martwą kolejkę krzesełkową z 1983 roku. Kiedy raz to zauważysz, będziesz to widzieć na Szaryszu na każdym kroku.

Jak dojechać na Szarysz i ile dni zaplanować na region

Lot do Koszyc i wynajem samochodu na lotnisku w Koszycach

Z Bratysławy poleciałem do Koszyc (Košice), bo samochodem to jazda przez pół Słowacji, a pociągiem jeszcze dłużej. Z lotniska w Koszycach miałem na Szarysz niecałą godzinę, do Preszowa (Prešov) jeszcze mniej. Samochód odebrałem od razu na lotnisku i bez niego nie ruszyłbym się po regionie, bo większość miejsc, o których piszę niżej, leży we wsiach, do których autobus jeździ kilka razy dziennie. Region Szarysz jest tuż „za rogiem”.

Wskazówka od Milana Samochody porównywałem w Discover Cars, czyli w porównywarce cen wypożyczalni, która działa podobnie jak wyszukiwarki lotów. W jednym miejscu widzę oferty kilku wypożyczalni z tego samego lotniska. Pociągi, autobusy i loty do Koszyc porównasz w Omio.

Noclegi na Szaryszu

Nocować można tu zasadniczo na trzy sposoby i każdy ma swoją logikę. Preszów wybrałem jako bazę na zachodnią i południową część regionu, bo stamtąd mam pięć kilometrów do Zamku Szaryskiego i niecałe pół godziny do jaskini w Lipovcach. Spałem w nowym hotelu niedaleko dworca i byłem z niego zadowolony, ale z jednym zastrzeżeniem, które dziś przemyślałbym wcześniej.

Do centrum idzie się stamtąd pieszo trzydzieści minut. Wieczorem, kiedy wracałem zmęczony z terenu, już nie wybrałem się do miasta, choć chciałem. Jeśli chcesz też pochodzić po Preszowie, szukałbym noclegu bliżej ulicy Hlavnej, głównej ulicy miasta.

Spacer po centrum Preszowa
Spacer po centrum Preszowa

Uzdrowisko w Bardejowie ma sens, jeśli skupiasz się na północy regionu. Noclegi działają tam jednak inaczej niż w zwykłym mieście: pokoi nie zarezerwujesz przez duże portale, a pierwszeństwo mają kuracjusze. Trzecia możliwość to schronisko na Lysej, skąd masz pod ręką i kolejkę, i szlak grzbietowy.

Ile dni wystarczy na Szarysz?

W trzy dni zdążysz zobaczyć zamek, jaskinię i jeden kanion i będziesz mieć wrażenie, że Szarysz już znasz. Nic z tych rzeczy. Ja dałbym sobie pięć do siedmiu dni, bo poszczególne miejsca dzieli od dwudziestu do czterdziestu minut jazdy, a większość z nich zasługuje na więcej niż dwudziestominutowy przystanek. W Krivanach miałem niecałą godzinę i do dziś żałuję, że wyjeżdżałem w połowie opowieści.

@milan_bezmapy+249 000 obserwujących
Obserwuj mnie na Instagramie

Co zobaczyć na Szaryszu według Milana Bez Mapy

Zamek Szaryski w Wielkim Szaryszu

Zacznę od szczegółu, który na miejscu nie przyjdzie ci do głowy, dopóki ktoś ci o nim nie powie. Kiedy stoisz na dziedzińcu Zamku Szaryskiego, stoisz na wygasłym wulkanie. Szaryskie Wzgórze Zamkowe to stożkowate andezytowe wzniesienie, pozostałość dawnej aktywności wulkanicznej, a całe wzgórze jest od 1964 roku narodowym rezerwatem przyrody.

Teren zamku ma ponad cztery hektary, a sama zabudowana powierzchnia przekracza 2,7 hektara. To sprawia, że Zamek Szaryski należy do największych średniowiecznych ruin na Słowacji. Pierwsza wzmianka pisemna pochodzi z 1245 roku, pod nazwą Sarus. Zamek stanął tu ze względu na szlak handlowy, który prowadził doliną Torysy z północy na południe. Po bitwie pod Mohaczem Habsburgowie zrobili z niego twierdzę ze stałą załogą liczącą około dwustu piechurów.

Zamek Szaryski w Wielkim Szaryszu
Zamek Szaryski w Wielkim Szaryszu

Na górze stoi donżon, czyli (z francuskiego) wieża nie do zdobycia. Jego mury mają cztery i pół metra grubości, a pierwotnie miał około trzydziestu metrów wysokości. Jeszcze piętnaście lat temu zostało z niego mniej więcej siedem metrów, dziś ma piętnaście. Według miejscowych przy dobrej widoczności widać z jego szczytu trzy kraje i naraz sześć innych zamkowych ruin regionu, między innymi zamki Kamenica, Kapušany i Hanigovce. Schody są wąskie celowo. Liczono się z walką jeden na jeden, a przewagę miał ten, kto atakował z góry halabardą.

  • Wskazówka od Milana Zamek jest dostępny przez cały rok i właściwie bez przerwy. Przewodników zastałem tu od kwietnia do października, a zimą w weekendy. W poniedziałki przewodników nie ma.

Dlaczego na Zamku Szaryskim nigdy nie było studni i skąd brano wodę pitną

O to na zamku pyta mało kto, a przecież w odpowiedzi widać całe średniowiecze. Na Zamku Szaryskim nie ma studni i nigdy nie było, bo całe wzgórze to andezyt i wody w nim po prostu nie ma. Radzono sobie studniami filtracyjnymi i mniej więcej sześcioma cysternami, w których zbierano deszczówkę i oczyszczano ją przez węgiel drzewny i zioła uprawiane na wzgórzu zamkowym. Pod wieżą Alžbetka rosły winnice, bo rozcieńczone wino było bezpieczniejsze do picia niż woda. Piła je służba i piły je dzieci.

Druga rzecz, która nie dawała mi spokoju. W 1660 roku wyleciał tu w powietrze magazyn prochu, a według miejscowej wersji winny był żołnierz, który zasnął na nocnej warcie z fajką w ustach. Dwadzieścia siedem lat później, w 1687 roku, zamek spłonął i już nikt go nie odbudował. Skutki widać do dziś, nawet jeśli o nich nie wiesz. Po wybuchu nikt nie wywiózł gruzu, więc dziś chodzisz po dwóch, trzech metrach rumowiska. Pod twoimi stopami są kaplica i domy mieszkalne, których do tej pory nikt nie odkopał. Pierwszeństwo mają mury, które się rozpadają.

Zamki Szaryszu połączone światłem

Jeśli możesz dopasować wyjazd do konkretnego terminu, pamiętaj, że podczas Nocy Ruin Zamkowych (Noc hradných zrúcanín), która zwykle wypada w połowie sierpnia, zamki Szaryszu łączą się światłem. To odtworzona średniowieczna komunikacja ogniem między zamkami, które się nawzajem widzą.

Najpierw rozbłyska pierwszy, a co dwie, trzy minuty dołącza kolejny. Robią to od lat, a z czasem przyłączają się też zamki spoza regionu, na przykład Stara Lubowla (Stará Ľubovňa), Vinné i Plaveč. Kiedy usłyszałem o tym pierwszy raz, pomyślałem, że w innym kraju takie wydarzenie miałoby własną kampanię i autobusy z sąsiednich miast.

Jaskinia pod Lipovcami

Powiem wprost. Zwiedzanie słowackich jaskiń często wydaje mi się stratą czasu. Zwłaszcza w tych państwowych trafiasz na przewodnika, który wykuł na pamięć prosty tekst o tym, że ten stalaktyt wygląda jak żyrafa, tamten jak słonik, a teraz pomyśl sobie trzy życzenia, księżniczka Esmeralda je spełni. Zero wartości dodanej, zero informacji. Idziesz oświetloną ścieżką między barierkami i po godzinie nie umiesz powiedzieć, co z tego wynosisz.

Jaskinia Zlá diera pod Lipovcami
Jaskinia pod Lipovcami

Jaskinia pod Lipovcami to dokładne przeciwieństwo, a wszystko dzięki ludziom, którzy po niej oprowadzają. Opiekuje się nią grotołaz Rudolf Košč, nawiasem mówiąc ojciec piosenkarki Katki Koščovej. Mnie oprowadzała grotołazka Michaela Pancuráková, nauczycielka geografii i chemii, która napisała o tej jaskini pracę magisterską i jest jedną z nielicznych słowackich grotołazek. Opowiadała tak, że po czterdziestu minutach sam chciałem zostać grotołazem.

Różnicę między kimś, kto odbębnia płatną grupę, bo za drzwiami czeka następna, a kimś, dla kogo to pasja na całe życie, czuć w jaskini po pierwszym zdaniu.

Teraz o samej jaskini. To jedyna udostępniona do zwiedzania jaskinia w całym powiecie preszowskim. Otwarto ją w 1999 roku i nie ma w niej elektrycznego oświetlenia. Dostajesz kask i świecisz sobie sam: lampą karbidową, jakiej używają grotołazi, albo własną czołówką. W środku przez cały rok jest siedem stopni, więc nawet przy trzydziestu stopniach na zewnątrz warto wziąć bluzę. Podstawowa trasa trwa około czterdziestu minut i poradzą sobie z nią także dzieci.

Od lewej Rudolf Košč, Michaela Pancuráková i Milan Bez Mapy
Od lewej: Rudolf Košč, Michaela Pancuráková i Milan Bez Mapy

Jaskinia nie powstała w wapieniu, tylko w dolomicie. Poznasz to gołym okiem, bo skała jest szara, a nie biała. Ma około czterech milionów lat. Zimą śpi tu mniej więcej dwieście pięćdziesiąt nietoperzy. Miejscowi uważali ją kiedyś za zwykłą dziurę w ziemi, w której co jakiś czas ginęło bydło, a dzieciom mówili, że mieszkają tam diabły.

Na końcu masz wybór. Albo idziesz po drabinie, albo wąskim otworem, który nazywają kanałem rodnym. Jest mniej więcej wielkości twojego kasku. Wybrałem drabinę, bo przejście wydało mi się klaustrofobiczne, i wcale się tego nie wstydzę. Z całej wizyty wynoszę jednak coś innego. Mogę być nawet w najpiękniejszej jaskini na Słowacji, a i tak zawsze chodzi o ludzi.

  • Wskazówka od Milana Jaskinia jest otwarta od kwietnia do połowy listopada i nie ma stałych godzin wejść. Wchodzi się małymi grupami, więc czekanie może trwać pięć sekund albo pięćdziesiąt minut. Zadzwoń wcześniej.
  • Wskazówka od Milana Z parkingu przy drodze między Lipovcami a Lačnovem idzie się do jaskini około dwudziestu minut, kawałek przez łąkę, a potem leśną ścieżką.

Kanion Lačnov i kładka widokowa Srdiečko: trasa, parking i co zobaczysz po drodze

Niedaleko jaskini leży kanion Lačnov (Lačnovský kaňon), który miejscowi nazywają Małym Słowackim Rajem. Wąwóz ma około dwóch kilometrów, wyżłobił go Lačnovský potok, a na niektórych odcinkach są metalowe schody, drabiny, kładki i łańcuchy do asekuracji. Nie jest trudno, ale to też nie spacer po asfalcie. W skale zobaczysz kotły eworsyjne, czyli dziury, których nie wywiercił człowiek, tylko woda, wirując w kółko przez stulecia.

Kanion Lačnov i kładka widokowa Srdiečko
Kanion Lačnov i kładka widokowa Srdiečko: trasa, parking i co zobaczysz po drodze

Najbardziej znana jest skała Kamenná baba (Kamienna Baba), która przypomina kobietę z dzieckiem na ręku. Legenda mówi, że była to macocha, która chciała zrzucić pasierba ze skały, ale skamieniała, zanim zdążyła. Cały narodowy rezerwat przyrody nosi jej imię od 1964 roku. Dalej w kanionie stoi sześćdziesięciometrowy Słup Mojżesza (Mojžišov stĺp) i skalne okno Vrátnica. Na leśnej ścieżce w stronę jaskini jest jeszcze kładka widokowa Srdiečko („Serduszko”), stalowa belka osadzona między dwiema skalnymi ścianami.

  • Wskazówka od Milana Parkowałem w Lipovcach przy boisku piłkarskim, skąd do kanionu prowadzą drewniana brama i oznakowanie. Parking jest płatny przez kod QR. Kanion i jaskinię da się połączyć w jeden dzień, ja tak właśnie zrobiłem.

Źródło mineralne Salvator w Lipovcach

Na terenie gminy Lipovce udokumentowano szesnaście źródeł mineralnych. Jedno z nich hrabia Szakmáry nazwał na początku XIX wieku Salvator, czyli Zbawiciel. Zaczął też butelkować tę wodę i ją rozwozić, dlatego należy ona do najstarszych butelkowanych wód mineralnych na Słowacji.

W 1880 roku rząd Królestwa Węgier wyznaczył dla tych źródeł strefy ochronne, co w tamtych czasach nie było powszechne. W pierwszej połowie XIX wieku Lipovce były uzdrowiskiem, do którego na kurację przyjeżdżała szlachta z całej okolicy Preszowa.

Kolej krzesełkowa na Lysą w Górach Czerchowskich

Kolej krzesełkowa na Lysą pochodzi z 1983 roku i przez prawie dwadzieścia lat była praktycznie martwa. Poprzedni właściciele doprowadzili ją do porządku i uruchomili, ale w momencie, którego nikomu bym nie życzył. Budowę zaczęli w sierpniu 2021 roku, a na 1 stycznia mieli gotową kolejkę, zaśnieżony stok i całą obsługę. Zaraz potem przyszedł covidowy zakaz i w końcu ośrodek sprzedali. Obecni operatorzy rozkręcają go od nowa, a ich największym problemem nie jest promocja, tylko to, że ludzie z okolicy wciąż nie wiedzą, że kolejka znowu jeździ.

Na górę da się też wejść pieszo, najkrótszą trasą w około czterdzieści pięć minut. Ja wjechałem kolejką. Ze szczytu widać Tatry, Niżne Tatry, na południu aż po szczyt Kojšovská hoľa, a na północy Polskę. Stoi tam też autobus, który ktoś wciągnął na szczyt góry i zrobił z niego schron z miejscami do siedzenia, a zimą nawet z barem.

Autobus w Górach Czerchowskich
Autobus w Górach Czerchowskich

Pchała go ładowarka teleskopowa, ciągnął traktor, a ostatnie metry po trawie dopchnął ratrak. Kiedy zapytałem dlaczego, odpowiedź była prosta. Ludzie spotykają się tu ze wszystkich stron grzbietu i potrzebowali dachu nad głową.

  • Wskazówka od Milana Zimą kolejka kursuje codziennie, latem na razie w weekendy, od 9:00 do 18:00. Jeśli przyjedziesz w grupie co najmniej czterdziestu osób i zgłosisz się wcześniej, uruchomią ją także poza tymi dniami.
  • Wskazówka od Milana W schronisku i na szczycie mają pieczątkę i księgę szczytową. Zbieranie pieczątek motywuje mnie zupełnie inaczej niż jakakolwiek zniżka. Pierwszy raz zobaczyłem taki system w Ushuaii, gdzie turyści kupują paszport i zbierają w nim pieczątki ze wszystkich miejsc, w których byli.

Góry Czerchowskie z dziećmi: ścieżka edukacyjna

Niedaleko kolejki zaczyna się ścieżka edukacyjna o długości 980 metrów, która w czasie mojej wizyty miała zaledwie miesiąc. Powstała z bardzo praktycznego powodu: do schroniska nie prowadziła wcześniej żadna wygodna droga dla starszych osób i dzieci. Cała biegnie w cieniu, co przy trzydziestu dwóch stopniach na zewnątrz poczułem już po kilku metrach.

Ścieżka edukacyjna dla dzieci w Górach Czerchowskich
Góry Czerchowskie z dziećmi: ścieżka edukacyjna
Jazda konna w Górach Czerchowskich
Jazda konna w Górach Czerchowskich

Na tablicach, czytelnych z obu stron, opisano historię pasterza Čergova i czarownicy, która kradnie mu kociołek. Po drodze są wskazówki z literami, z których dzieci układają słowo, a w weekendy dostają za to nagrodę.

Jazda konna w Górach Czerchowskich

Rano przed wejściem na Lysą wybrałem się na przejażdżkę konną po czerchowskich lasach i była to najlepsza godzina całego dnia. Jedzie się lasem, z widokami, których z samochodu nie ma skąd zobaczyć, a po drodze zatrzymaliśmy się nawet przy tym autobusie w lesie. Konie załatwiłem przez ranczo we wsi Červená Voda. To jedna z tych rzeczy, które trzeba umówić wcześniej telefonicznie, a nie na miejscu.

Szlaki w Górach Czerchowskich

Grzbiet Gór Czerchowskich ma około trzydziestu pięciu kilometrów i prowadzi przez Veľką Javorinę i Prihyby aż na Minčol. Biega się tu Čergovský ultramaratón, który ma trzydzieści dwa kilometry i około 1400 metrów przewyższenia. Jeśli nie masz ochoty na wędrówkę grzbietem, w starym kamieniołomie pod Lysą jest łatwa via ferrata, na którą wchodzą dzieci i nawet ludzie z lękiem wysokości. Niedźwiedź nie mieszka tu na stałe, tylko tędy przechodzi.

Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej

Krivany mają dziś około 1300 mieszkańców, a kiedyś było tu jedenaście czy dwanaście folwarków i aż jedenaście dworów jednego rodu, Dessewffych. Powód jest prozaiczny: majątki dzielono między potomków, aż z jednego wielkiego zostało dziesięć małych, każdy z własną siedzibą. Dziś został jeden dwór i należy do gminy.

Dwór jest renesansowy, z pierwszej połowy XVII wieku, pierwotnie obronny, z attyką, strzelnicami i dwiema okrągłymi basztami. Po pożarze pod koniec XVIII wieku przebudowano go w stylu klasycystycznym, a w 1863 roku Lajos Bornemisza dostał go w prezencie ślubnym. W 1947 roku skonfiskowano go rodzinie, po aksamitnej rewolucji wrócił do niej w ramach restytucji, a w 2000 roku gmina kupiła go razem z półtora hektarem gruntu.

Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej
Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej
Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej
Dwór w Krivanach i Centrum Kultury Ludowej

A teraz to, co wydało mi się tam najciekawsze. W latach osiemdziesiątych dwór przebudowano i wtedy wylano do piwnic czterdzieści centymetrów betonu. Beton nie oddycha, zaczął ciągnąć wodę i oddawać ją do murów. Przy renowacji trzeba go było ręcznie wykuć, wywieźć, a w to samo miejsce nasypać czterdzieści centymetrów kamienia drenażowego. Najdroższa część renowacji nie dotyczyła tego, co stare, tylko tego, co ktoś dodał w dobrej wierze.

I jeszcze jeden szczegół, którego się nie spodziewałem. Od 1996 do 2000 roku działała tu dyskoteka, na którą przyjeżdżali ludzie spod Koszyc, a nawet spod Michaloviec.

Obok dworu jest Centrum Kultury Ludowej ze spichlerzem (sypanec). Jest w nim wystawa o tym, jak powstaje chleb, od zasiewu zboża po zmielenie mąki, a do tego dawna kuchnia z Krivan i drewniana chata z 1899 roku, którą przywieziono tu z innego miejsca. Zatrzymała mnie tu pani z dziennego domu opieki dla seniorów, bo obserwuje mnie na Instagramie, i chciała zrobić sobie ze mną zdjęcie. Szarysz nie jest regionem zadeptanym przez turystów i czuć to w każdej wsi.

Kim był Ján Lazorík i dlaczego w Krivanach odbywa się festiwal folklorystyczny

To nazwisko słyszysz w Krivanach co chwilę. Ján Lazorík urodził się w 1920 roku i zmarł w 2015 roku, trzy tygodnie przed dziewięćdziesiątymi piątymi urodzinami. Był nauczycielem, a przy tym wędrował po wschodniosłowackich wsiach z magnetofonem, aparatem fotograficznym i zeszytami i nagrywał, co się dało.

Muzeum w Starej Lubowli zostawił 12 000 negatywów fotograficznych, setki taśm magnetofonowych i 38 zeszytów terenowych. Od 1992 roku wydał dwadzieścia cztery książki, większość w gwarze szaryskiej. Przez całe życie zabiegał o reformę języka słowackiego: chciał usunąć z niego literę y.

Ján Lazorík i festiwal folklorystyczny w Krivanach
Kim był Ján Lazorík i dlaczego w Krivanach odbywa się festiwal folklorystyczny

W 1968 roku założył w Krivanach zespół folklorystyczny i zbudował tu amfiteatr. Festiwal, który zapoczątkował, ma dziś za sobą ponad trzydzieści edycji, a we wsi wciąż kojarzą go tylko z nim. Odbywa się zawsze w drugi weekend sierpnia i przyjeżdża na niego około trzech tysięcy osób. Wyjeżdżałem z jego książką pod pachą. Na jej końcu jest słowniczek gwary szaryskiej. Od tamtej pory wiem, że gruľa to ziemniak, nálešníky to placki ziemniaczane, a prepášnik to urwis.

Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny

Historia tego dworu zaczęła się około 1772 roku i jest to historia miłosna. František Péchy poprosił o rękę Barbory Bereczky, a ona przekazała mu, że przyjdzie chętnie, ale niech zbuduje jej nowy dwór, i to nie na dole przy potoku, tylko na wzgórzu. Kazał zburzyć stary i zbudował nowy na wzgórzu. Kiedy zmarł, kazała postawić nad jego grobem glorietę, artystyczny nagrobek, jakiego na Słowacji prawie nigdzie indziej nie znajdziesz. Dwadzieścia dziewięć lat później pochowano ją w krypcie pod nią, obok niego.

Wiek XX był dla rodziny dużo okrutniejszy. Ostatniego właściciela, Györgya Péchyego, wywieziono w 1945 roku na roboty przymusowe do Związku Radzieckiego, gdzie zmarł. Jego żona mogła mieszkać w części dworu do 1948 roku. Potem była tu szkoła, a dwór stopniowo zmienił się w ruinę bez okien i drzwi. W 1997 roku po latach spędzonych w Szwajcarii przyjechała tu ich wnuczka Klára Szakall von Losoncz i postanowiła uratować ruinę. Przez dziesięć lat przylatywała raz w miesiącu na siedemdziesiąt dwie godziny, a w bagażu podręcznym wiozła dziesięć litrów łatwopalnego środka do usuwania starych powłok malarskich, bo takich chemikaliów nie dało się tu wtedy kupić. Z całego pierwotnego wyposażenia dworu na strychu znalazły się w końcu tylko trzy rzeczy: rodzinna fotografia, połowa talerza z 1848 roku i jeden widelec.

Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny
Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny
Dwór rodu Péchy w Hermanovcach
Dwór rodu Péchy w Hermanovcach
Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny
Dwór rodu Péchy w Hermanovcach i historia hrabiny, która wróciła do ruiny

Teren nie działa jak zwykły zabytek, więc zwiedzanie trzeba umówić wcześniej, najczęściej przy okazji noclegu w gościnnym Domu Myśliwskim (Lovecký dom). Cały wywiad z nią i odpowiedź na pytanie, dlaczego dwory na Słowacji niszczeją, właśnie przygotowuję.

Zamek Kamenica i inne ruiny nad górną Torysą

Jeśli wciągnie cię zbieranie ruin, na Szaryszu masz w czym wybierać. Z donżonu Zamku Szaryskiego widać naraz sześć z nich, a na większość da się wejść pieszo.

Zamek Kamenica (Kamenický hrad) nad górną Torysą (Horná Torysa) to jeden z tych, które polecali mi miejscowi, razem z zamkiem Hanigovce (Hanigovský hrad). Na żaden z nich już nie dotarłem, więc zostawiam je sobie na następny wyjazd.

Dlaczego zabytki na Szaryszu ratują pojedynczy ludzie

Kiedy po tygodniu przeglądałem notatki, wyłonił się z nich jeden schemat. Za każdym uratowanym zabytkiem na Szaryszu stoi konkretny człowiek, który postanowił, że nie pozwoli mu upaść. Grotołaz, który budował ścieżkę przez trzydzieści pięć lat. Gmina, która kupiła dwór, choć wiedziała, że nie ma pieniędzy na dokończenie remontu. Kobieta, która wróciła z zagranicy do ruiny po dziadkach. Rodzina, która znowu uruchomiła kolejkę z 1983 roku. Nauczyciel, który przez całe życie nagrywał wiejski folklor, żeby ktoś mógł go usłyszeć pięćdziesiąt lat później.

Dlaczego zabytki na Szaryszu ratują pojedynczy ludzie
Dlaczego zabytki na Szaryszu ratują pojedynczy ludzie

Szarysz był kiedyś bogaty, bo doliną Torysy prowadził szlak handlowy z północy na południe. Dlatego jest tu tyle zamków i dworów. Kiedy szlaki handlowe się przesunęły, pieniądze odeszły, a zabytki zostały. Dziś na Szaryszu jest więcej zabytków, niż region jest w stanie utrzymać, i to jest cała odpowiedź na pytanie, dlaczego połowa z nich wygląda tak, jak wygląda. To nie brak zainteresowania. To matematyka.

W jednej sprawie nie zgadzam się jednak z miejscowymi. Kilka razy słyszałem, że promocja nie ma sensu, że po wielkiej kampanii w dwa dni przyjechało jedenaście osób i że działa tylko zadowolony klient. Rozumiem to, ale to się nie zgadza. Mój post o jaskini pod Lipovcami zobaczyło pół miliona ludzi, a dziesiątki z nich napisały mi, że nie miały pojęcia o tym miejscu i że tam jadą. Nie chodzi o to, że promocja nie działa. Chodzi o to, kto ją robi i czy o miejscu opowiada ktoś, komu ludzie ufają.

Bardejów i Bardejów-Zdrój

Północ regionu zasługuje na osobny tekst, bo Bardejów jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a Bardejów-Zdrój działa według zupełnie innej logiki niż reszta Szaryszu. Jest tam skansen, kolumnada z ośmioma źródłami, mury miejskie, żydowskie suburbium i miasto, które w XV wieku należało do najbogatszych w Królestwie Węgier. Jeśli planujesz wyjazd na Szarysz, dołożyłbym do niego te dwa miejsca, a o Bardejowie i uzdrowisku napisałem tutaj.

Kat z Bardejowa na rynku
Kat z Bardejowa na rynku

Podróżujcie!
Milan Bez Mapy

Wyjazd zrealizowano przy wsparciu finansowym Ministerstwa Turystyki i Sportu Republiki Słowackiej.

Zrealizowano przy wsparciu finansowym Ministerstwa Turystyki i Sportu Republiki Słowackiej

Milan Bez Mapy
Autor artykułu
Milan Bez Mapy

Słowacki bloger podróżniczy, który od 2013 roku wyciąga Słowaków zza biurek. Autor książki Influencer i założyciel bloga Bez Mapy.